Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rynek szerokopasmowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rynek szerokopasmowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 lipca 2008

Jak wdrażać VoIP – krótki poradnik dla operatora stacjonarnego (w oparciu o studium przypadków) - cz.II

Jedni się tego obawiają, inni szukają rewolucyjnych – a przez to skomplikowanych do wdrożenia i zwykle drogich – rozwiązań, gdy tymczasem niewiele trzeba, by móc skutecznie stawić czoła wyzwaniom, które dla operatorów zwłaszcza stacjonarnych niesie SKYPE i jemu podobni.

Jak zatem wdrażać VoIP?

Najlepiej posłużyć się sprawdzonymi przykładami. Poniżej pozwoliłem sobie przedstawić w skrócie najważniejsze etapy, wynikające z analizy udanych wdrożeń usługi VoIP przez operatorów stacjonarnych lub konwergentnych (tj. takich, którzy działają także w segmencie telefonii komórkowej, zwykle w ramach umowy MVNO). Artykuł dotyczy firm z segmentu tzw. CLEC (Competitive Local Exchange Carrier), ale może mieć w szczególnych przypadkach zastosowanie do operatorów dominujących, takich jak TP.

Możecie potraktować ten wpis jak chcecie – porada, konsultacja, wskazówka, pomoc – pamiętając jednak, że opiera się on na szczegółowym, udokumentowanym studium przypadków, które miały miejsce i o których (w rozwiniętej postaci rzecz jasna) opowiadam również moim klientom. A zatem...

Etap pierwszy i najważniejszy – MUSISZ OSIĄGNĄĆ MASĘ KRYTYCZNĄ!

Możesz oczywiście eksperymentować z VoIP. Możesz wdrażać rozwiązania z tego obszaru ewolucyjnie, krok po kroku, ostrożnie.

Wówczas jednak, jak pokazuje doświadczenie innych, nie osiągniesz sukcesu!

Czym charakteryzuje się wzrost organiczny, czyli rozwój usługi VoIP zgodnie i w tempie zbliżonym do ogólnych wskaźników rozwoju rynku (growth at market speed strategy)?

Masz szansę osiągnąć stosunkowo duży zwrot z abonenta (ARPU), a mimo to niewielkie dochody, ze względu na skromną bazę abonencką VoIP (startujesz z niewielkiego pułapu, rośniesz powoli).

Twoja nowa usługa nie ma, lub ma tylko minimalny wpływ na biznes Twoich konkurentów, zwłaszcza na operatora dominującego.

Twój wzrost jest organiczny, trwa zatem długo i przez ten długi okres musisz go jakoś finansować (chodzi mi tu zwłaszcza o stosunkowo długi okres subsydiowania usługi, związany choćby z całkowitą lub częściową refundacją kosztów telefonów VoIP/SIP).

Inwestowanie w inne, bardziej zaawansowane usługi nie jest przez długi czas opłacalne ze względu na niewielką bazę potencjalnych klientów.

Co w zamian?

Agresywna strategia szybkiego wejścia na rynek i zdobycia odpowiedniej masy krytycznej!

Tylko taka strategia się sprawdza!

Dlaczego?

Po pierwsze, chcąc zdobyć szybko wielu nowych klientów zmuszony jesteś zrezygnować z wysokiego ARPU. To oczywiste. W zamian jednak szybko budujesz bazę abonentów, co powoduje szybki całkowity wzrost dochodów.

Po drugie, Twoje agresywne działania rynkowe mają fundamentalny wpływ na rynek i biznes Twoich konkurentów, zwłaszcza na przychody operatora dominującego. Możesz spodziewać się, że zaczniesz pozyskiwać nie tylko nowych abonentów na rynku, lecz także przejmować ich od konkurentów.

Po trzecie, stosunkowo szybko uzyskujesz dostęp do realnego strumienia przychodów, który może – i powinien – napędzać Twój dalszy dynamiczny rozwój.

Po czwarte wreszcie – uzyskanie masy krytycznej abonentów VoIP pozwala na konstruowanie pozytywnych planów biznesowych związanych z wdrażaniem innych, bardziej zaawansowanych i dochodowych usług nowej generacji.

Tylko zatem szybkie osiągnięcie masy krytycznej zapewni sukces. Odbędzie się to kosztem drastycznej obniżki przychodów na abonenta, nie obędzie się bez agresywnej kampanii promocyjnej. Okazuje się jednak, że dzięki temu szybko zyskasz znaczącą bazę klientów generujących Ci realny przychód, a ponadto „zamieszasz” na rynku przejmując abonentów od konkurencji.

Nie bez przecenienia jest też efekt zaskoczenia, znany pod nazwą first mover advantage. Jak pokazuje doświadczenie rynkowe, minie trochę czasu, zwykle od 6 – 12 miesięcy, zanim konkurencja, a zwłaszcza mam tutaj na myśli operatora dominującego, zareaguje skutecznie na Twoją ofertę. W tym czasie możesz przejąć nawet 20% abonentów szerokopasmowych (co można wykazać na konkretnych przykładach, zainteresowanych bliższymi danymi proszę o kontakt), co może poważnie odbić się na biznesie operatora dominującego.

Prędzej czy później konkurencja jednak zareaguje. Dlatego nie możesz spocząć na laurach i musisz przejść do kolejnego etapu. Ale o tym już następnym razem.

czwartek, 10 lipca 2008

Wakacje poza domem, czyli niech żyje VoIP!!

VoIP. Voice-over-IP.


Technika przesyłania głosu w postaci pakietów danych najpierw dokonała rewolucji w Internecie, by po krótkim czasie wstrząsnąć podstawami tzw. „tradycyjnej” telekomunikacji.

Akurat jestem na wakacjach z dala od domu. „Zwykłe” komórkowe połączenie telefoniczne kosztuje mnie 4 zł za minutę wychodzące, oraz 2 zł/min przychodzące. Wysłanie SMS-a, to „jedyne” 1.50 zł. Co za zdzierstwo!


W tej sytuacji pozostaje mi jedynie laptop i skorzystanie z bezpłatnej hotelowej łączności WiFi oraz – rzecz jasna – ze SKYPE-a!


Dzięki temu mamy stałą łączność z bliskimi, zarówno tekstową, jak i głosową praktycznie bezpłatnie – nie licząc niedrogich połączeń na telefony stacjonarne w trybie SKYPE-out.

Musiałem co prawda zabrać na wakacje laptop, ale to niewielki problem, a przy okazji dzieci mogą odwiedzać Naszą Klasę a ja napisać w czasie sjesty tych kilka słów.


Dzięki Bogu, a także wynalazcom VoIP oraz Niklasowi Zennstromowi (SKYPE) mogę często pisać i dzwonić bezpłatnie (lub za grosze), z akceptowalną niezawodnością i jakością usługi.


VoIP rules!


No tak - myślę sobie jednak - czy to koniec tradycyjnej telekomunikacji, a w konsekwencji upadek tradycyjnych operatorów? Niezbyt dobra perspektywa dla kogoś takiego, jak ja, kto pracuje w dużej firmie z branży, żyjącej przecież ze sprzedaży głównie dla nich!


Jak przekonałem się już dawno temu - a potwierdziłem to przekonanie zupełnie niedawno podczas jednego ze spotkań z klientem - wiele (może większość?) telekomów ma problem ze znalezieniem się w nowej sytuacji. Dotyczy to zwłaszcza tych, które działają na rynku telefonii stacjonarnej i nie są operatorem dominującym.


Niektórzy w zasadzie poddają się („Jak możemy konkurować z modelem, w którym łączność głosowa, ostoja naszego biznesu, jest za darmo?” – dosłowny cytat z wypowiedzi wysoko postawionego przedstawiciela jednego z operatorów w krajach bałtyckich). Inni poszukują i czując presję czasu oraz potrzebę zmian, wdrażają rozwiązania niekoniecznie przemyślane, lub ulegają modom i tzw. „trendom rynkowym” (choćby np. IMS, który sam technicznie sprzedaję i widzę jego wiele zalet, wiedząc też, że nie jest to lek na całe zło).


Jeden z najważniejszych problemów to brak wiedzy na temat tego, jak wdrażać własną, konkurencyjną do modelu SKYPE ofertę telefonii VoIP tak, by na tym zarobić i by klient był zadowolony.


Tymczasem takie wdrożenia na świecie istnieją i są operatorzy, którzy z sukcesem działają na rynku telefonii VoIP, skutecznie konkurując z „bezpłatnymi” (cudzysłów wbrew pozorom jest tu jak najbardziej na miejscu) ofertami internetowymi.


Nie trzeba do tego wielkiej rewolucji infrastrukturalnej i milionowych nakładów, dlatego model biznesowy, jaki mam na myśli, sprawdza się doskonale także (a może zwłaszcza) w przypadku niewielkich operatorów telefonii stacjonarnej.


Nie jest to rocket science tylko kilka prostych, konsekwentnych działań, modelowanych na sukcesie tych, którym się udało.


Konkrety?


Już w następnym wpisie podam kilka sprawdzonych rad, co powinni zrobić operatorzy tradycyjnej telefonii, by zamiast obawiać się VoIP, zacząć na nim zarabiać! Mimo wakacji, zapraszam do lektury!


wtorek, 27 maja 2008

Co dalej z Naszą Klasą czyli o serwisach społecznościowych ciąg dalszy

Serwisy społecznościowe (jeszcze) nie wymierają, ale ewoluują.

Lub powinny ewoluować, by znaczyć coś na rynku.

Jak podaje Ovum, główne anglojęzyczne serwisy tego typu są przewartościowane i w większości niedochodowe, a droga do wyjścia na plus wydłuża się.

Spowolnienie gospodarcze zwłaszcza w USA i groźba recesji nie tłumaczy z pewnością wszystkiego.

Jak udowodnili jednak twórcy NaszejKlasy, na tego typu serwisach nadal można zarobić - i to całkiem nieźle.

Czy nie jest to jednak przypadek? Uśmiech losu i szczęście?

Nawet jeśli sukces naszej klasy to efekt przemyślanej strategii oraz odważnych i mądrych decyzji, to i tak powastaje pytanie: jak długo i co dalej?

Zastanawiałem się nad tym ostatnio rozmawiając z operatorami telekomunikacyjnymi, którzy chcieliby zaistnieć jakoś w tym segmencie (i w ogóle w obszarze tzw. Web 2.0), wzbogacić ofertę zarówno swoją, jak i portali internetowych oraz budować strategię na przyszłość.

Na początek warto zdać sobie sprawę z tego, że reklama i sponsoring to ciągle kluczowe źródła dochodów portali internetowych. Na przykłąd, jak podaje eMarketer, w 2006 roku wydano w USA na reklamę on-line około 16,7 miliardów dolarów, z czego 1,7% wydano na serwisy społecznościowe (ok. 284 miliony). Szacuje się, że udział ten wzrośnie w przyszłości do 6,3%, co przy wzroście ogólnych wydatków na reklamę on-line powinno do 2010 dać kwotę blisko 2 milardów dolarów!

Niezła sumka! W czym tkwi więc problem?

Otóż, nic za darmo. Reklamodawcy przyjdą i zapłacą, o ile dostaną w zamian dobry, skrojony na miarę ich potrzeb produkt.

Stąd po pierwsze segmentacja - a jednocześnie globalizacja.

Świat mediów i reklamy nie jest jak wiadomo zainteresowany zwykłym życiem normalnych ludzi." Normalny" znaczy "banalny".

Wszystko dla wszystkich już nie działa. Serwis taki jak NaszaKlasa nie powinien zatem rozmieniać się na drobne i przede wszystkim dbać o swój określony, zdefiniowany profil.

Wśród ponad 11 milionów użytkowników tego serwisu są jednak ludzie o różnych gustach i potrzebach, dlatego trudno ich będzie zatrzymać na dłużej. Zapewne po krótszym lub dłuższym okresie fascynacji serwisem (u mnie trwało to dość krótko, u żony trwa nadal), gdy kontakty zostaną już nawiązane, pojawi się chęć spróbowania czegoś nowego i/lub poszukiwanie czegoś bardziej dostosowanego do indywidualnych preferencji.

Jedni na przykład zainteresowani są prostym serwisem, z pocztą elektroniczną i czatem, ewentualnie kilka zdjęć. Inni natomiast chętnie rozszerzyli by możliwości naszej klasy o multimedia, obsługę klipów wideo, muzyki, samodzielne kreowanie mash-up'owych dynamicznych profili osobistych itp. Jedni traktują serwis wyłącznie towarzysko, inni do sprzedaży lub robienia interesów.

NaszaKlasa + YouTube?
NaszaKlasa+Allegro?
Allegro+YouTube?

+Skype?

+mobilność i telefonia komórkowa?

To tylko hasłowe przykłady możliwych segmentacji i to pod jednym tylko kątem, powiedzmy w uproszczeniu technologicznym. Do tego dochodzi profilowanie socjologiczne, językowe, etniczne itp. Możliwości jest wiele.

Powstaje wiele nisz dla wielu graczy, biznes na serio i w mega skali wymaga jednak efektu skali - a zatem konsolidacji, partnerstwa, JV itp. Słowem: "Twój lokalny, globalny portal".


Po drugie - Informacja.

Nie wiem nawet czy nie po pierwsze - wygląda na to, że jest to być może najważniejsze wymaganie reklamodawców nie tylko on-line: znajomość swoich klientów, możliwość optymalnego wykreowania grupy docelowej i skutecznego dotarcia do niej przy minimalnych kosztach.

Reklamodawcy oczekują dogłębnej wiedzy o internautach odwiedzających portale i serwisy społecznościowe. Chcą znać ich zwyczaje, preferencje, jakie strony odwiedzają, gdzie zaglądają, na co klikają, jak długo tam pozostają. Jaki mają wiek, status społeczny i finansowy, ile wydają miesięcznie na to czy owo.... Wszystko może się przydać.

Niby to wszystko dla naszego dobra. By lepiej zaspokoić nasze potrzeby, by nie drażnić reklamą, która nic dla nas nie znaczy (bo nas nie dotyczy), by dostarczać rzetelnej i oczekiwanej informacji, itd., itp.

Tymczasem, zbieranie danych tego typu, to dramatyczne wejście w naszą prywatność, to Big Brother nowej generacji i na mega-skalę, to często naruszenie prawa lub nawet przestępstwo.

Co robić i jak sobie z tym problemem poradzić? O tym już następnym razem. Zapraszam.

(cdn)

poniedziałek, 31 marca 2008

O szybkim Internecie w Polsce – i w perspektywie globalnej

Witam,

Głośno było niedawno o raporcie Komisji Europejskiej, wg którego jesteśmy na szarym końcu w Unii (za nami jest tylko Bułgaria) jeśli chodzi o dostęp szerokopasmowy.

Ma go tylko 8 procent Polaków, wobec unijnej średniej – 20%.

Nadal jesteśmy krajem stosunkowo biednym i musimy nadganiać - komuś, kto tak myśli podać można przykład Estonii, dla której wskaźnik dostępu wynosi 21%.

Raport Komisji stwierdza coś o braku konkurencji.

Zestawiłem tą wiadomość z dwoma innymi informacjami prasowymi z Gazety Prawnej, autorstwa Tomasza Świderka – „Co trzeci klient idzie po Internet do TP” (26.03) oraz „Komórkowy Internet rozwija się szybciej, niż stacjonarny” (20.03).

Nie trudno chyba wyciągnąć wnioski: W Polsce nadal jest drogo, zmiany na rynku, choć widoczne, to następują za wolno, a ci klienci, których na to stać, wolą już raczej internet w komórce, niż korzystanie z usług naszego operatora dominującego, a tam, gdzie to możliwe, wolą przełączyć się na dysponujących coraz bardziej konkurencyjną ofertą operatorów sieci kablowych.

A jak sytuacja z szerokopasmowym dostępem stacjonarnym wygląda na świecie?

broadbandfriends.com opublikował właśnie (25 marca 2008) swój raport za czwarty kwartał 2007 (4Q07).

Oto jego obszerne streszczenie:

  • W 4Q07 globalny rynek stacjonarnego dostępu szerokopasmowego wzrósł o 5% i osiągnął 335 mln abonentów. Przyrost roczny wyniósł 23% (przybyło około 63 mln nowych abonentów szerokopasmowych);
  • Dominuje technika DSL – 66% abonentów, operatorzy kablowi 22%, a inne techniki dostępu szerokopasmowego - optyczny FTTx, dostep satelitarny, WiMAX/WiFI oraz dostęp po linii energetycznej PLC – osiągnęły razem 12 procent. Przyrost roczny DSL jest nieznaczny; w stosunku do roku ubiegłego ubyło 1,4% modemów kablowych, podczas, gdy rosła liczba abonentów innych technik szerokopasmowych, w tym najbardziej w segmencie optycznym FTTH (przyrost roczny 58%).
  • Najwięcej nowych abonentów przybyło w regionie EMEA (Europa, Środkowy Wschód, Afryka) – 6,8 mln, w drugiej kolejności w regionie APAC (Azja, Pacyfik) – 5,6 mln oraz w Ameryce Północnej – 2,1 mln.
  • W USA jest najwięcej abonentów szerokopasmowych (ponad 65,2 mln), następne są Chiny (63,3 mln) i Japonia (28,3 mln). Kolejne dwa kraje to Niemcy (ponad 20 mln) i Wielka Brytania z Francją (podobna ilość, blisko 16 mln).Polska, z ponad 3mln łączy szerokopasmowych plasuje się w zestawieniu na 18 miejscu jako pierwszy kraj z naszego regionu, wyprzedzając – co ciekawe – Rosję (19. miejsce, ok. 3mln abonentów).
  • Największa penetracja dostępu szerokopasmowego jest w Korei (92% gospodarstw domowych ), dalej Islandia, Singapur i Hong-Kong. Na kolejnym miejscu znajduje się Holandia i Szwajcaria (78%).
  • Notowany jest dynamiczny przyrost abonentów korzystających z transmisji głosu w technice VoIP – w stosunku do roku 2006 wyniósł on 56%, co pozwoliło osiągnąć globalnie 69,4 mln abonentów VoIP. Najwięcej użytkowników VoIP przybyło w regionie EMEA (chodzi w zasadzie o Europę) – 4,7 mln, tu też jest największy odsetek abonentów VoIP – 44%.
  • Wśród 20 czołowych krajów pod kątem liczby użytkowników VoIP, Polska znajduje się na 16 miejscu (410 tys.). Przewodzi Japonia (blisko 17 mln) oraz USA (nieco ponad 15,5 mln).

Z ciekawych danych podam jeszcze, którzy z operatorów europejskich pochwalić mogą się największą liczbą abonentów szerokopasmowych.

Otóż przoduje Deutsche Telekom z ponad 12,5 mln abonentów, drugie miejsce zajmuje British Telecom z blisko 8,5 mln abonentów.

Przetoczyła się u nas też dyskusja na temat rozwoju dostępu szerokopasmowego FTTH.

W technice tej przoduje Japonia (ponad 11 mln abonentów) z dużą przewagą nad USA (nieco ponad 2 mln. Ciekawe, że dość wysoko w tej klasyfikacji plasuje się Rosja (430 tys. abonentów). Polski nie ma w zestawieniu :-)