Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwisy społecznościowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwisy społecznościowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2008

Jak wdrażać VoIP (i nie tylko) - cz. IV i ostatnia (na razie)

Wakacje, wakacje, niewiele się dzieje w naszej branży na tyle spektakularnego, by coś na bieżąco komentować, Pani Anna znowu jakby poważniej myśli o podziale TP, ERA przymierza się do sprzedaży iPhone'a, ... - będzie jeszcze okazja o tym pisać.

Tak na marginesie, odwiedzili mnie znajomi z USA i przywieźli iPhone'a, miałem okazję zapoznać się z tym cackiem nieco bliżej.... Fajny gadżet, choć nie spodziewam się u nas takiego szału, jak w USA.

Choć gadżeciarzy u nas nie brakuje, prawda Rafał?? :-)

Korzystam więc z wakacyjnego marazmu i dokończę wątek o wdrażaniu VoIP-a.

Jak się okazuje, opisywany tu model biznesowy wdrażania usługi jest jest zresztą uniwersalny, ale o tym za chwilę.

Poprzednio pisałem, że aby odnieść sukces, musisz zaryzykować - kosztem kampanii marketingowej i niskiego ARPU zdobyć szybko masę krytyczną abonentów;

Następnie zadbać o narzędzia biznesowe i techniczne, by Twoja oferta była elastyczna i mogła dynamicznie i na czas adaptować się do zmieniających sie warunków na rynku (kontratak konkurencji);

Wreszcie musisz zadbać o zadowolenie swoich klientów tak, by "przywiązać ich" do swojej sieci i swojej marki, do minimum zredukować tzw. churn, czyli odchodzenie do konkurencji, dać im co najmniej to samo, co najlepszy z konkurentów.

W tym celu musisz po prostu ciągle rozwijać i uatrakcyjniać swoją ofertę - nie tylko cennikowo, ale także oferując coraz to nowsze i ciekawsze usługi.

Dotychczasowe doświadczenia na których opieram tą serie artykułów pokazują, że operatorzy poszli w jednym z trzech kierunków:
  • W stronę Web/Telco 2.0, serwisów społecznościowych, pakietów typu "rodzina i przyjaciele", personalizacji i indywidualizacji usług;
  • Konwergencja komunikacji stacjonarnej z mobilną, np. na bazie umów MVNO z operatorami komórkowymi 2G/3G (2 ekrany: PC + komórka)
  • Konwergencja z telewizją (2 ekrany: PC + TV lub nawet 3 ekrany: PC + TV + komórka) plus kompleksowe dostarczanie i zarządzanie treścią
Na początku owe dodatkowe usługi i możliwości oferowane są jako dodatkowo płatne pakiety "on top of", czyli jako dodatek do podstawowego pakietu: szerokopasmowy dostęp do internetu + VoIP. Z czasem jednak stać się mogą składnikiem zupełnie nowego, zintegrowanego pakietu usługowego, w połączeniu nie tylko z internetem stacjonarnym, telefonem tradycyjnym i VoIP, ale także z telefonem komórkowym, abonamentem telewizyjnym czy serwisem społecznościowym.

Tylko od kreatywności marketingowej, poziomu akceptacji ryzyka oraz dostępnej infrastruktury (zarówno własnej, jak i stron trzecich na podstawie stosownych umów) zależy, co tak naprawdę z tym zrobimy.


W podsumowaniu dodam, że przedstawiony w dużym skrócie model biznesowy nadaje się znakomicie nie tylko do wdrażania usług VoIP.

Weźmy na przykład video-telefonowanie.

Oto operatorzy w USA, Azji i Europie (np. jeden z operatorów w Austrii) wdrażają usługi videocalling właśnie wg opisanego przeze mnie planu.

Dotychczas oferowanie połączeń video w sieciach UMTS/3G nie spotykało się z dużym odzewem, pozostając wybitnie usługą niszową. Z różnych powodów: problemy techniczne, dostępność pasma, wysoka cena połączeń, a także - a może przede wszystkim - z powodu braku masy krytycznej!. Po co mi łączność wideo w moim telefonie komórkowym, skoro nie mam do kogo video-dzwonić?!?

A więc punkt pierwszy - trzeba zbudować masę krytyczną!

Zbudowano ją w prosty sposób, oferując bezpłatną usługę połączeń wideo najpierw użytkownikom .... komputerów PC!!!

Abonenci komórkowi 2G/3G uzyskiwali w pakiecie abonamentowym możliwość bezpłatnych połączeń wideo między pecetami. Za darmochę (tzn. w ramach abonamentu) dostarczano pakiet z kamerą internetową dobrej jakości oraz oprogramowanie realizujące połączenia telefoniczne VoIP (software PC client).

Implementacja sprowadzała się w pierwszym kroku do realizacji funkcji "wspólnego dzwonienia" (dual ringing), gdzie wybranie numeru abonenta B (będącego abonentem tej usługi) powodowało równoczesne dzwonienie zarówno jego aparatu komórkowego, jak i telefonu (oprogramowania) VoIP na jego PC. Połączenie odebrane może być zarówno z PC, jak i z komórki.

Punkt drugi - rozbudowano usługę o możliwość współdzielenia sesji wideo między telefonem 3G, a PC.

Tak oto możliwe stało sie realizowanie połączeń wideo między telefonami komórkowymi, a PC.

Wreszcie, w trzecim kroku (nowe usługi!) oferuje się abonentom nowe możliwości, takie, jak współdzielenie książki adresowej, informacji o dostępności w sieci (presence), ujednolicony komunikator itp.

Ten etap jest jeszcze w toku, zobaczymy jak się rozwinie, ale pierwsze wrażenia są obiecujące.

To tyle. Mam nadzieję, że może przeczyta to ktoś, kto ma coś do powiedzenia w naszej branży i zacznie się wreszcie i u nas kręcić. Na razie obserwuję jedynie próby, testy, delikatne wdrożenia, bojaźliwe dwa kroczki naprzód (i jeden wstecz)... Być może tak trzeba....

... A może nadszedł już czas na śmielsze działania?

A Wy co sądzicie?

sobota, 31 maja 2008

Chrońcie swoją prywatność, czyli nie tylko o Naszej Klasie cd.

Jak wspomniałem poprzednio, reklamodawcy wymagają informacji.

A jak wiadomo, kto ma informację, ten ma władzę.

Płeć, wiek, adres, stan cywilny, wykształcenie to cenne dane, które powinny i MUSZĄ być chronione!

Dodatkowo, to co kupujemy, na co wydajemy pieniądze (i ile), gusta kulinarne, artystyczne, polityczne - to wszystko ma znaczenie!

Tak na marginesie -
pojawiła sie firma oferująca - na razie tylko w Wielkiej Brytanii - możliwość śledzenia trasy (przemieszczania się) klientów w centrach handlowych za pomocą monitorowania sygnałów wysyłanych przez telefony komórkowe do stacji bazowych. Przy pomocy tego rozwiązania można określić, kiedy ludzie wchodzą do centrum handlowego, jakie sklepy odwiedzają, jak długo tam przebywają itp. Nie są zbierane dane osobowe o indywidualnych abonentach, a jednak... tak jakoś dziwnie mi się zrobiło po przeczytaniu artykułu na ten temat kilka dni temu w Dzienniku Polska...

Wracając do marketingu on-line.

Problem ze znalezieniem właściwego balansu między chęcią zaspokojenia potrzeb reklamodawców i udostępnieniem im jak najwięcej danych o użytkownikach serwisu, a koniecznością zabezpieczenia wrażliwych danych osobowych istnieje i jest palący.

NaszaKlasa miała z tym problem na początku i wprowadziła pewne dodatkowe metody ochrony informacji. Czy wystarczające? Nie jestem przekonany.

Problem miały inne serwisy, np. ostrej krytyce poddany został serwis News Feed Facebook'a dostarczający wszystkim zainteresowanym informacji o zamianach w profilach konkretnego użytkownika.

Szereg nowatorskich serwisów, takich jak Twitter koncentruje się na dostarczaniu informacji o tym, co porabiają inni, ale musi to być za ich zgodą i pod ścisłą kontrolą. Podobnie serwisy służące do szukania ludzi w sieci (i nie tylko) korzystać mogą z wrażliwych (niekoniecznie zresztą zweryfikowanych) informacji.

Serwisy społecznościowe są potencjalnie wspaniałym źródłem ciekawych danych, zwłaszcza, że wiele nieświadomych niebezpieczeństw osób zamieszcza tam informacje, którymi nigdy w życiu nie podzieliła by się z sąsiadem :-)

Typowe problemy do załatwienia to:

* Jasne informowanie użytkownika o zagrożeniach i umieszczanie informacji na serwerze tylko za jego wyraźnie i świadomie wyrażoną zgodą;

* umożliwienie pełnej kontroli użytkownikom nad umieszczanymi przez nich danymi - nad tym co zamieszczają, gdzie, komu i pod jakimi warunkami to się wyświetla itp.
Zaobserwowano np. w kilku przypadkach, że po opuszczeniu i wypisaniu się z serwisu, pozostają nadal na nim w różnych miejscach informacje, które nie są permanentnie wykasowane! Nie wiem, czy ten problem istnieje w NaszejKlasie, ale nie byłbym zdziwiony, gdyby tak było;

* ochrona przed pedofilią i przestępstwami na tle seksualnym (np. w 2007 roku serwis MySpace wykasował profile 29 tysięcy (!) użytkowników zidentyfikowanych jako osoby mające na koncie przestępstwa i poważne wykroczenia w dziedzinie obyczajowości)

* ochrona przed cyber-napastowaniem i mobbingiem (tzw. cyber-bullying). Zaczyna się to np. od obraźliwych komentarzy uczniów na temat nauczycieli i innych uczniów, a skończyć się może (były takie przypadki) próbami samobójczymi;

Jak na tym tle wypada Allegro, NaszaKlasa czy inne nasze rodzime serwisy? Nie wiem, ciekaw jestem, czy ktoś z Was dotarł do jakiegoś raportu na ten temat.

Tak czy owak, serwisy społecznościowe (i nie tylko) będą musiały lepiej niż teraz zabezpieczać prywatność internautów, dbając o dostarczanie dobrych, wiarygodnych i konkretnych danych swoim potencjalnym klientom - reklamodawcom.

Problem zachowania prywatności to dobry temat na osobny wątek. Wrócę do niego przy okazji.

wtorek, 27 maja 2008

Co dalej z Naszą Klasą czyli o serwisach społecznościowych ciąg dalszy

Serwisy społecznościowe (jeszcze) nie wymierają, ale ewoluują.

Lub powinny ewoluować, by znaczyć coś na rynku.

Jak podaje Ovum, główne anglojęzyczne serwisy tego typu są przewartościowane i w większości niedochodowe, a droga do wyjścia na plus wydłuża się.

Spowolnienie gospodarcze zwłaszcza w USA i groźba recesji nie tłumaczy z pewnością wszystkiego.

Jak udowodnili jednak twórcy NaszejKlasy, na tego typu serwisach nadal można zarobić - i to całkiem nieźle.

Czy nie jest to jednak przypadek? Uśmiech losu i szczęście?

Nawet jeśli sukces naszej klasy to efekt przemyślanej strategii oraz odważnych i mądrych decyzji, to i tak powastaje pytanie: jak długo i co dalej?

Zastanawiałem się nad tym ostatnio rozmawiając z operatorami telekomunikacyjnymi, którzy chcieliby zaistnieć jakoś w tym segmencie (i w ogóle w obszarze tzw. Web 2.0), wzbogacić ofertę zarówno swoją, jak i portali internetowych oraz budować strategię na przyszłość.

Na początek warto zdać sobie sprawę z tego, że reklama i sponsoring to ciągle kluczowe źródła dochodów portali internetowych. Na przykłąd, jak podaje eMarketer, w 2006 roku wydano w USA na reklamę on-line około 16,7 miliardów dolarów, z czego 1,7% wydano na serwisy społecznościowe (ok. 284 miliony). Szacuje się, że udział ten wzrośnie w przyszłości do 6,3%, co przy wzroście ogólnych wydatków na reklamę on-line powinno do 2010 dać kwotę blisko 2 milardów dolarów!

Niezła sumka! W czym tkwi więc problem?

Otóż, nic za darmo. Reklamodawcy przyjdą i zapłacą, o ile dostaną w zamian dobry, skrojony na miarę ich potrzeb produkt.

Stąd po pierwsze segmentacja - a jednocześnie globalizacja.

Świat mediów i reklamy nie jest jak wiadomo zainteresowany zwykłym życiem normalnych ludzi." Normalny" znaczy "banalny".

Wszystko dla wszystkich już nie działa. Serwis taki jak NaszaKlasa nie powinien zatem rozmieniać się na drobne i przede wszystkim dbać o swój określony, zdefiniowany profil.

Wśród ponad 11 milionów użytkowników tego serwisu są jednak ludzie o różnych gustach i potrzebach, dlatego trudno ich będzie zatrzymać na dłużej. Zapewne po krótszym lub dłuższym okresie fascynacji serwisem (u mnie trwało to dość krótko, u żony trwa nadal), gdy kontakty zostaną już nawiązane, pojawi się chęć spróbowania czegoś nowego i/lub poszukiwanie czegoś bardziej dostosowanego do indywidualnych preferencji.

Jedni na przykład zainteresowani są prostym serwisem, z pocztą elektroniczną i czatem, ewentualnie kilka zdjęć. Inni natomiast chętnie rozszerzyli by możliwości naszej klasy o multimedia, obsługę klipów wideo, muzyki, samodzielne kreowanie mash-up'owych dynamicznych profili osobistych itp. Jedni traktują serwis wyłącznie towarzysko, inni do sprzedaży lub robienia interesów.

NaszaKlasa + YouTube?
NaszaKlasa+Allegro?
Allegro+YouTube?

+Skype?

+mobilność i telefonia komórkowa?

To tylko hasłowe przykłady możliwych segmentacji i to pod jednym tylko kątem, powiedzmy w uproszczeniu technologicznym. Do tego dochodzi profilowanie socjologiczne, językowe, etniczne itp. Możliwości jest wiele.

Powstaje wiele nisz dla wielu graczy, biznes na serio i w mega skali wymaga jednak efektu skali - a zatem konsolidacji, partnerstwa, JV itp. Słowem: "Twój lokalny, globalny portal".


Po drugie - Informacja.

Nie wiem nawet czy nie po pierwsze - wygląda na to, że jest to być może najważniejsze wymaganie reklamodawców nie tylko on-line: znajomość swoich klientów, możliwość optymalnego wykreowania grupy docelowej i skutecznego dotarcia do niej przy minimalnych kosztach.

Reklamodawcy oczekują dogłębnej wiedzy o internautach odwiedzających portale i serwisy społecznościowe. Chcą znać ich zwyczaje, preferencje, jakie strony odwiedzają, gdzie zaglądają, na co klikają, jak długo tam pozostają. Jaki mają wiek, status społeczny i finansowy, ile wydają miesięcznie na to czy owo.... Wszystko może się przydać.

Niby to wszystko dla naszego dobra. By lepiej zaspokoić nasze potrzeby, by nie drażnić reklamą, która nic dla nas nie znaczy (bo nas nie dotyczy), by dostarczać rzetelnej i oczekiwanej informacji, itd., itp.

Tymczasem, zbieranie danych tego typu, to dramatyczne wejście w naszą prywatność, to Big Brother nowej generacji i na mega-skalę, to często naruszenie prawa lub nawet przestępstwo.

Co robić i jak sobie z tym problemem poradzić? O tym już następnym razem. Zapraszam.

(cdn)

wtorek, 20 maja 2008

NaszaKlasa - czy to początek końca?

NaszaKlasa ma już ponad 11 milionów użytkowników!

Imponujący sukces! Jak mogę w tym momencie w ogóle myśleć o schyłku tego serwisu?

Z paru powodów. Trochę pewnie dla przekory, trochę z wrodzonej niechęci do "podążania za stadem", a także dlatego, że świat serwisów społecznościowych się zmienia.

NaszKlasa to tylko hasło. Wpisem tym chciałbym zainicjować dyskusję o serwisach i usługach społecznościowych, zastanowić się nad ich potencjalną ewolucją oraz wpływem na nas i szeroko pojętą (tele)komunikację.

Spotykając się z wieloma klientami, ostatnio znacznie częściej gdzieś za granicą, niż w Polsce, rozmawiam często o przyszłości telekomunikacji, o sieciach i usługach nowej generacji, o wizji oraz praktycznych aspektach transformacji biznesowej i technicznej. W rozmowach tych często pojawia się hasło Web2.0, a w tym kontekście tematyka serwisów społecznościowych.

W jednym z kolejnych wpisów napisze więcej o fobiach, zagrożeniach, pomysłach i szansach, z którymi boryka się i przed którymi stoi branża telekomunikacyjna stawiając czoło wyzwaniom spod znaku Web2.0 (i ewoluując w kierunku Telco 2.0), na razie jednak zatrzymam sie na chwilę przy serwisach społecznościowych, będących kamieniem milowym w kształtowaniu się i rozwoju idei Web2.0.

Tam bowiem także zachodzą ciekawe zmiany!

Okazuje się, że następuje odwrót od takich serwisów, jak Facebook, czy MySpace. Te jedne z największych i najpopularniejszych anglojęzycznych serwisów społecznościowych zanotowały spadek liczby zarejestrowanych użytkowników o 5% każdy!

Niekoniecznie jest to początek ich końca (stąd też znak "?" w tytule), ale na pewno ważny sygnał, nad którym warto się zastanowić.

Przesyt?

Rzeczywiście, początkowy entuzjazm mamy już chyba za sobą. Widzę po sobie, że na naszą klasę zaglądam coraz rzadziej, choć po prostu dlatego, że nie mam czasu. Wielu znajomych nie ma tam konta "z przekory", nie wszyscy też chcą też ulegać społecznej presji - zwłaszcza, gdy nie wszystko im w życiu wyszło i nie bardzo mają czym - w ich przekonaniu - się pochwalić. Niektórzy - zwłaszcza młodzież i dzieci - mierzą swą popularność, a nawet osobistą wartość i samo satysfakcję przez ilość posiadanych wirtualnych znajomych. Nie wszyscy dają sobie z tym radę.

Z drugiej strony serwisy społecznościowe to doskonałe źródło informacji. Wielu z nas -komandosi z Afganistanu to nie jedyny, choć spektakularny przykład - beztrosko dzieli się informacjami, które wielu może wykorzystać niekoniecznie z ich przeznaczeniem. Coraz częściej dostrzegamy jednak zagrożenia wynikające z owego "wirtualnego ekshibicjonizmu" i zaczynamy się ich obawiać.

Ostatni z przykładów o jakim słyszałem, to wykorzystywanie informacji z naszej klasy przez pracodawców do zdobywania informacji o życiu prywatnym i zainteresowaniach (potencjalnych) pracowników.

Dostępność i ochrona informacji w cyberprzestrzeni to osobny temat na kolejne wpisy. Na razie zauważmy, że problem ten występuje i jesteśmy coraz bardziej świadomi jego konsekwencji.

Choć nadal niedostatecznie mocno.

Niektóre serwisy nie pomagają w ochronie danych osobowych. Na przykład wykazano, że nawet po wypisaniu się z serwisu Facebook, nie ma sposobu by skutecznie i trwale wymazać wszystkie zawarte tam osobiste informacje (ciekawe, jak to jest z naszą klasą, ktoś z Was wie?)
Bezpieczeństwo i ochrona prywatności to pierwsza sprawa, na którą serwisy społecznościowe powinny zwrócić większą uwagę. Oczywiście, to użytkownik powinien w pierwszym rzędzie dbać o to, jakie informacje i komu ujawnia, ale serwis powinien mu w tym aktywnie pomagać, a nie przeszkadzać.
Po drugie - segmentacja. Można oczekiwać, że w miejsce obecnych mega-serwisów typu wszystko dla wszystkich pojawiać się będą serwisy niszowe, dedykowane dla ściślej zdefiniowanych, konkretnie zainteresowanych grup użytkowników.

Wiele z nich - jak można się spodziewać - to będą społeczności zamknięte, do których dostęp możliwy będzie jedynie na zaproszenie.

Segmentacja to także szansa na zdobycie nowych grup użytkowników: przedstawicieli określonych zawodów, ekspertów, różnych grup demograficznych (np. próby dotarcia z ofertą przeznaczoną dla emerytów i ogólnie osób starszych) itp.

A wreszcie, "last but not least" konwergencja i nowe technologie, serwisy mobilne i nie tylko.

Zapraszam do dyskusji! (dla chętnych wątek MVNO nadal nie jest zamknięty, zmierzam jedynie do poruszenia kilku pozornie niezależnych, ale dających się zgrabnie połączyć, jak zobaczycie zresztą, tematów).

(cdn.)